Lawendowe ciasteczka, czyli smakujemy nosami

Muszę przyznać, że jest to pierwszy raz od dłuższego czasu, gdy dodaję post w tym samym dniu, w którym przygotowałam oprawę graficzną, zwykle nie mogłam się za to wziąć – lenistwo, ciężka choroba. Inspiracją do wykonania tych ciasteczek było znalezienie w Internecie przepisu na tort lawendowy. Wygrzebała go dziewczyna mojego brata, szybko mi go pokazując. Ku naszemu rozczarowaniu, tort nie miał w sobie prawdziwej lawendy, a jedynie był w kolorze lawendowym. Rozpoczęłam więc poszukiwanie przepisu, który rzeczywiście miałby w sobie coś więcej z lawendy niż tylko aspekty wizualne.

Składniki:

– 210 g masła (w temperaturze pokojowej)

– 3/4 szklanki cukru pudru

– 1 żółtko

– szczypta soli

– 1 łyżka suszonych kwiatów lawendy (lub 2 łyżki świeżych)

– 1 łyżka soku z cytryny

– 1,5 szklanki mąki tortowej

– 3 łyżki mąki ziemniaczanej

Wykonanie:

Z podanych składników zagnieść ciasto, a następnie podzielić je na dwie równe części. Z każdej uformować wałek grubości około 3-3,5 cm, który następnie należy owinąć folią i włożyć do lodówki na 2 godziny (można przechowywać go w lodówce do 3 dni).

Schłodzone ciasto wyjąć, pokroić na plasterki o grubości około 5-7 mm.

Ciasteczka wyłożyć na blachę do pieczenia, wyłożoną papierem do pieczenia. Układając ciastka zostawić odległości pomiędzy nimi – gdy się pieką rosną na boki).

Piec w temperaturze 170 stopni przez około 12-14 minut Studzić na kratce.

PS Czy tylko moim zdaniem te ciasteczka są bardzo fotogeniczne i uroczo wychodzą na zdjęciach?^^

brak komentarzy

Justyna